FAQ

Częste i nieczęste. Niektóre z zadawanych nam pytań

Czy wy czasem nie jesteście jakąś sektą?

Pojęcie sekty ma znaczenie pejoratywne, a przyczyną tego jest fakt, że Kościół katolicki od początku swojego istnienia napiętnował wszelkie inne od siebie sposoby nazywania Boga, nazywając każdą inną od siebie organizację religijną - sektą (łac. secta, seco, secare). Stąd właśnie takie pogardliwe określanie innych ruchów religijnych, które zapadło w społeczną świadomość. A warto pamiętać, że to sam Kościół chrześcijański na początku swojego istnienia był właśnie sektą - jako grupa religijna, która oderwała się od innej religii (judaizmu).

Każda sekta, nazywana dzisiaj w Polsce bardziej "politycznie" - związkiem wyznaniowym - jest pełnoprawnym elementem świata Boga. Jeżeli dodatkowo: nie łamie prawa i nie manipuluje wiernymi powodując ich nieracjonalne zachowania, jest pożądanym elementem różnorodności świata. Tak Kościół Radości ISTNIENIA widzi temat sekt i wszelkich organizacji religijnych.

A czy my nie jesteśmy jakąś sektą? Nie uważamy siebie za sektę, a już tym bardziej w ujęciu negatywnym tego słowa. Ani nie mamy zamiaru działać przeciwko komukolwiek, ani kosztem innych. Mamy jednak pełne prawo do głoszenia swoich idei oraz prawo do posiadania swojego zdania. Nie oderwaliśmy się również od żadnej wybranej, poprzedniej religii świata, a tworzymy filozofię/religię łączącą wszystkie dotychczasowe religie.

Nie mamy jednak wpływu na to jak niektórzy religijni, najbardziej zacietrzewieni przeciwnicy będą nas nazywać. I prawdę powiedziawszy - mamy ten "problem" całkowicie w nosie. Mamy dużo ważniejszych rzeczy do robienia niż zastanawianie się o przyczepianych nam może tak, lub może nie, etykietach.

Dlaczego zakładacie kościół? Czy nie wystarczyłaby jedynie filozofia?

Padają dość często pytania: "A dlaczego właśnie kościół? Czy nie wystarczyłaby jedynie filozofia? Przecież temin 'Kościół' ludziom otwartym i światłym kojarzy się dzisiaj nie najlepiej, pejoratywnie, jako synomim zabobonu, wstecznictwa, skostniałości i wielu jeszcze tam innych... Może 'związek wyznaniowy' by już wystarczył?".

Odpowiedź brzmi: Otóż nie, drodzy współZiemianie. Wybraliśmy termin "Kościół", ponieważ:

  • Po pierwsze - nie mamy nigdy zamiaru iść "na łatwiznę".
  • Po drugie - chcemy nasze idee przeciwstawić bezpośrednio i w sposób otwarty największym dzisiaj religiom świata - a największą organizacją największej religii świata jest dziś KOŚCIÓŁ Rzymskokatolicki. Stańmy więc do porównania idei jako Kościół z Kościołem. Zmierzmy się na jednej płaszczyźnie odniesień.
  • Po trzecie - żadna religia nie ma prawa zagarniania Boga dla siebie i używania na zasadzie wyłączności terminu 'Kościół'. Termin ten jest terminem jak najbardziej pozytywnym, został jedynie zbrukany (używając pojęcia perskiej religii zaratusztranizmu) nieczystymi intencjami i działaniami kleru chrzecijańskiego w trakcie wielowiekowej historii Kościoła chrześcijańskiego i rzymskokatolickiego.
  • Po czwarte - do realizacji całościowo idei filozofii Ra'i musi istnieć w dzisiejszym i przyszłym świecie globalnego istnienia jedna scentralizowana organizacja, choćby jedynie zrzeszająca, ale jednak koordynująca działania struktur współpracujących. Bez tego wszystko szybko stanie się rozmyte i straci swą ideową wyrazistość - jak hinduizm, buddyzm czy również chrześcijaństwo protestanckie, podzielone na niezliczoną liczbę odłamów, wyznań, szkół, kościołów czy sekt. A nie o to nam chodzi. Struktury rozmyte zawsze w globalnym świecie przegrają starcie z globalnie zorganizowanym kapitalizmem. Chcemy, by Kościół Radości ISTNIENIA mógł kiedyś w imieniu wszystkich ludzi hamować i równoważyć zapędy kapitalistycznych grup chcących rządzić wspólnym światem człowieka. By był partnerem dla graczy globalnych.

  • Nie musi to przecież wcale oznaczać - i nie będzie oznaczać - że Kościół RI ma być organizacją niedostępną, rządzącą się niezrozumiałymi zasadami, pełną skandali, matctw i politykierstwa. A do tego jeszcze skrywającą w swoich skarbcach tony skarbów i tajemnic... Można tworzyć organizację dużą - ale pożyteczną i użyteczną dla ludzkości, uczciwą i transparentną. I dokładnie to jest naszym celem.

(Nazywacie się "Kościół Radości") - A gdzie widzicie źródło tej radości?

Pytanie to zostało nam zadane na Facebooku przez rzymskokatolickiego księdza, jak się okazało, wcale nie zainteresowanego nasza odpowiedzią. Chciał nam pewnie potem wskazać, a może i jakoś po swojemu "udowodnić", że Radość istnienia może być dla człowieka osiągalna jedynie przez chrześcijańskiego Boga - Jezusa, w którego zapewne on właśnie wierzy. Niestety, ksiądz ten zniknął po naszej odpowiedzi, na odchodne rzucając jednak jeszcze, że powinniśmy "zniknąć z internetu", a i "bardziej uważać na lekcjach religii"... Nie wyjaśnił nam jednak w swoim Księżnym Autorytecie, co miał na myśli, czyli w którym momencie na religii nie uważaliśmy. A może coś faktycznie umknęło naszej uwadze?... Niechże więc znajdzie się jakiś inny chrześcijański ksiądz, który dopowie o co mogło temu pierwszemu chodzić. Internet chętnie pozna jego wywody.

Nasza odpowiedź brzmiała tak:

"Witamy Pana i Księdza. Źródłem naturalnej Radości człowieka jest samo świadome ISTNIENIE dane człowiekowi tak cudownie przez Stwórcę całości dzieła stworzenia, którego jesteśmy częścią. Najpierw nastąpiło istnienie człowieka, a dopiero w wyniku tego poszczególne społeczności świata, w izolacji od siebie - szukając uzasadnienia swojego istnienia oraz twórcy otaczającego i tworzącego nas ładu - zaczęły tworzyć poszczególne wierzenia, kulty i w rozwinięciu - religie, w kształcie, który znamy dzisiaj, w tym również judaizm, chrześcijaństwo oraz islam.

I nie ma żadnego znaczenia, że np. każda z tych religii uważa swoje prawdy za prawdy "najbardziej dla świata prawdziwe", bo do tego należy jeszcze by dołożyć przynajmniej kilkaset, o ile nie więcej innych religii i systemów filozoficznych świata.

Więc NAJPIERW - Radość istnienia nadana światu człowieka przez Stwórcę, Boga w sposób dla całej ludzkości UNIWERSALNY - manifestująca się optymizmem istnienia człowieka oraz nadanymi nam cechami powiązanymi typu: miłość, potrzeba współpracy, przyjaźni, ochrona macierzyństwa, rodziny, dzieci, honor, podporządkowanie przywódcy, karność, itd.,

a DOPIERO POTEM dzieła samego człowieka: różne systemy filozoficzne, religie, podziały świata, pojęcia tak zwanych "grzechów wobec Boga" - tych samych - odnosząc się do wartości uniwersalnych, ale jakże różnych, odnosząc się już wyłącznie do subiektywnych wartości i akcentów poszczególnych religii.

No i tyle proszę księdza. I tak pańskie pytanie zostało zadane w pańskim zamiarze przewrotnie, aby zapewne coś chcieć następnie Kościołowi Radości udowodnić - więc proszę, słuchamy co Pan ma ciekawego do powiedzenia? Cokolwiek Pan powie, Bóg na pewno się nie obrazi, bo gdyby nie było Jego woli, Pan (jak i my wszyscy) nie byłby w stanie NIC powiedzieć. A Jezusa Chrystusa - wielkiego nauczyciela swoich czasów - w obecny spór człowieczy nie mieszajmy. RIP."

Czy nie obawiacie się, że tworzenie Kościoła Radości w Polsce będzie bardzo trudne z powodu silnego przywiązania Polaków do tradycji i nauk Kościoła rzymskokatolickiego?

Tak jak napisaliśmy kiedyś na Facebooku: "Pochodzimy z Polski, i dlatego głoszenie naszych prawd - filozofii i religii Radości (Istnienia) - rozpoczynamy od Polski. Tutaj jest nasze miejsce życia, tutaj jest nasz dom - i dlatego mamy pełne prawo urządzać swój dom tak jak chcemy. Szanując równocześnie w pełni innych, w duchu demokracji i współpracy."

Nie mamy w zasadzie wpływu na to jak nasze idee będą przyjmowane przez Polaków. To sami ludzie powinni decydować w co chcą wierzyć. Niestety - szczególnie w Polsce - nie decydują. To manipulujące ludźmi religie i ich Kościoły przejmują władanie nad dziećmi, nauczając ich swoich religii i swoich "prawd" o świecie i Bogu od najmłodszych lat ich życia. Światopogląd tak zmanipulowanego dziecka jest na resztę życia tego człowieka ukształtowany zgodnie z wolą i zamiarem religijnych manipulatorów, czyli w Polsce właśnie Kościoła rzymskokatolickiego. Na szczęście coraz mniej skutecznie. Świat dzisiaj, poprzez środki kontaktu, media, telewizję czy internet coraz znaczniej sam weryfikuje światopogląd religijny ludzi. Przykre jest jedynie to, że dotychczasowe religie nie dają ludziom alternatywy, stawiając sprawę na ostrzu noża: "Albo wierzysz w to co ci mówimy, albo nie wierzysz w Boga". To powoduje, że ludzie stają się ateistami. A że w życiu nie ma próżni, ludzie nasiąkają innymi, pozareligijnymi "ideologiami" (materializm, konsumpcjonizm, powierzchowna pop kultura, uzależnienia, itd.).

Kościół Radości nie tworzy w żadnym momencie jakichś zawiłych filozofii czy nowych form religijnego kultu. Filozofia i religia Radości (Ra'i) są jedynie wynikiem odpowiednio szerokiej obserwacji świata, analizy tego co nas otacza i następnie umiejętnej syntezy. Mamy nadzieję, że tak Polacy, jak i inni sami odnajdą bliskość swoich odczuć dotyczących Boga/Stwórcy/religii z głoszonymi przez nas ideami.

Tworzenie Kościoła Radości zostało rozpoczęte. Nie ma znaczenia jak szybko Kościół Radości będzie się rozwijał. My zasiewamy ziarno i za naszego życia chcemy jedynie dopilnować, aby ziarno to bezpiecznie wykiełkowało. Ci, co przyjdą po nas, będą zasadzone przez nas "drzewo Radości świata" pielęgnować i rozwijać. Nikt nie powiedział, że ma być łatwo. Dobrze jednakże zawsze pamiętać, że - jak to zapisał Fuller - "Wszystko jest trudne, nim stanie się proste".

Czy jest możliwość wcześniejszego wyjazdu na misję do Afryki?

Na bieżąco mamy możliwość wyjazdu do Afyki Zachodniej (Ghana), posiadając tam swoją niewielką "bazę". Prowadzenie jednakże w Ghanie jakiejś zorganizowanej działalności pomocowej wymaga oficjalnego zarejestrowania, a Kościół Radości ISTNIENIA nie posiada jeszcze zdolności prawnej. Myślimy o zorganizowaniu w Ghanie, w malowniczym rejonie górskim, ośrodka edukacyjnego dla młodzieży (15-16 lat), do którego mogłyby przyjeżdżać z terytorium całego kraju całe klasy wraz z nauczycielami na ok. 2 tygodniowe turnusy. Chodzi o pokazanie młodym ludziom z terenów wiejskich, którzy nie mają żadnych szans na jakiekolwiek szersze poznanie świata, tego czego nie wiedzą, i w sposób, który wzbudzi ich ciekawość do dalszego, samodzielnego odkrywania świata.

Każde wasze zgłoszenie chęci uczestnictwa w projekcie rozważymy, i może zaowocuje to tam naszym wymiernym, wspólnotowym działaniem. Wymagane jest jednak pewne doświadczenie pedagogiczne i psychologiczne oraz dobra znajomość j. angielskiego.