MANIFEST Kościoła Radości ISTNIENIA

Manifest - wybrane cytaty - obszar: ekonomia

[BOGACI KONTRA BIEDNI]

[584] "Bóg nie oczekuje od nas jako jednostek, że będziemy dążyć do rozwoju - mamy dowolność w kształtowaniu swojego życia. Stwórca jednak tak ukształtował nasz ludzki gatunek, aby cały gatunek, sumarycznie, do rozwoju dążył. Rozwój gatunku jest napędzany działaniem jednostek posiadających wyższy potencjał do działania/rozwoju. Potencjał ten tworzy kombinacja cech: przede wszystkim wyższego od innych intelektu, wyższej pracowitości, odpowiednich cech charakteru oraz zdolności komunikacyjnych, dodatkowo będąc wspieranymi przez: przypadek (szczęście w działaniu) oraz dziedziczenie (przejmowanie energii zgromadzonej wcześniej przez innych)."
[585] "Jednostki posiadające wyższy potencjał nie tworzą nic całkowicie nowego od siebie, a jedynie skuteczniej od innych i bardziej "nowatorsko" przetwarzają to, co w świecie Boga już istnieje, oferując tę wartość przetworzoną innym jednostkom gatunku - albo bezpośrednio za ich pracę (wymiana dóbr rozliczana przy użyciu pieniądza będącego nośnikiem energii wymiany dóbr), albo "za darmo", poprzez dokładanie się swoim wyższym potencjałem do wspólnych osiągnięć cywilizacyjnych (filozofia, wiedza, wynalazki, sztuka, kultura)."
[586] "Tak jednak jak nic nie istnieje w świecie Boga w oderwaniu od reszty, tak samo jednostki o wyższym potencjale po pierwsze: nie mogą istnieć (być identyfikowane = zauważone) bez istnienia jednostek o potencjale niższym, oraz po drugie: tak jedni, jak i drudzy, tworzą łącznie, nierozerwalną i spójną ze sobą całość. "Produkt" wytworzony przez jednostki o potencjale wyższym nabiera znaczenia dopiero wtedy, kiedy zostanie przyjęty/skonsumowany/wykorzystany przez jednostki pozostałe. Bez tego przyjęcia, wytworzony produkt nie ma żadnej wartości (za wyjątkiem wartości praktycznej dla wytwarzającego). Układ ten funkcjonuje zawsze w symbiozie, wzajemnie się uzupełniając i stanowiąc zamknięty system naczyń połączonych, zamkniętą całość (jedność)."
[587] "Stanem pierwotnej, naturalnej równowagi tego układu jest posiadanie wszystkich na jednym poziomie. Stanem wzbudzonym układu, są różnice w posiadaniu. Niebezpiecznym stanem skrajnym układu stają się z kolei ekstremalne różnice w posiadaniu grupy najbogatszej i najbiedniejszej (zarówno w posiadaniu materialnym, jak i w dostępie do praw). W każdym jednak momencie odbiegającym od pierwotnej równowagi w posiadaniu, grupa bogatszych nie może istnieć bez istnienia w tym samym momencie grupy biedniejszej, bo cały czas bogatsi z biedniejszych czerpią swoją "energię istnienia". Równocześnie bogatsi, swoim istnieniem, nie wyświadczają żadnej, jakiejś wyjątkowej "przysługi" biedniejszym, bo gdyby ich nie było, świat wróciłby jedynie z powrotem do naturalnej, pierwotnej równowagi w stanie posiadania, choć równocześnie zniknęłyby zdobycze cywilizacyjne."
[590] "Nie chodzi o to, aby dzielić dobra wypracowywane przez posiadające przecież różny potencjał jednostki, po równo, według średniej naturalnej - byłaby to czysta utopia, tak jak pomysł na światowy komunizm. Musi istnieć własność prywatna i nierówny podział zysków adekwatny do włożonej do wypracowania zysku energii (w tym energii pieniądza)."
[591] "Chodzi jednak o to, aby nie tworzyć niebezpiecznych dla równowagi świata skrajności - czyli nie zgadzać się na istnienie skrajnie drastycznych różnic w stanie posiadania najbogatszych i najbiedniejszych."
[594] "Jeżeli masz taką wewnętrzną potrzebę daną ci przez Boga, to dąż do bycia w czymś lepszym od innych. Gromadź również kolejne miliony jeżeli chcesz, pnij się w rankingach najbogatszych ludzi - czy swojego kraju, czy świata, buduj i twórz. Ale nie rób tego za wszelką cenę, odbierając innym radość z ulotnego i krótkiego przecież życia. Dziel się cały czas z innymi. Z kolei w momencie, kiedy dojdziesz do końca swojej ziemskiej drogi - oddaj światu to, co świat dał wcześniej tobie - ufunduj szkołę, szpital, ufunduj stypendia, załóż fundację swojego imienia - i w ten sposób zostaw wymierny i piękny ślad po sobie."

[595] "Każdy człowiek wykonując dowolną pracę wytwarza pewną Wartość. Najprostszym, ale i najcenniejszym dla człowieka rodzajem wytworzonej Wartości od zawsze było zapewnienie sobie i swojej rodzinie, bezpośrednią pracą własnych rąk, możliwości przeżycia (wybudowanie schronienia, zdobycie pożywienia). Funkcjonując już jednak w większej społeczności, każda wytworzona przez pracę jednostki Wartość warta jest już nie tyle, na ile wycenia ją jednostka wykonująca pracę, a tyle, na ile wycenia ją społeczność, w której jednostka ta żyje (popyt - podaż).

Jeszcze jakieś 10 tysięcy lat temu ludność świata nie znała różnic w posiadaniu. Nie istniał pieniądz, nie istniało pojęcie własności. Wszyscy ludzie chcąc przeżyć, musieli pracować tyle samo. Były co prawda różnice - mężczyźni polowali, walczyli, kobiety przygotowywały posiłki, dbały o dom, dzieci się bawiły, a starcy snuli opowieści - ale podział Wartości wytworzonej przez pracę wszystkich jednostek odbywał się na zasadach spółdzielni - po równo. Dlatego też wytworzone Wartości bilansowały się nie stanowiąc żadnego przedmiotu pożądania.

Wraz z rozwojem rolnictwa i hodowli, a później handlu, górnictwa krzemienia i rzemiosła, zaczęły pojawiać się różnice w posiadaniu. Zaczęto dostrzegać, że posiadając więcej dóbr, zyskuje się znaczną przewagę nad innymi oraz władzę. Na przestrzeni tysiącleci, wymianę towar za towar zastąpiono wygodniejszym w wymianie i użyciu, sztucznym pieniądzem. Z kolei całkiem niedawno wprowadzono pieniądz umowny, nie znajdujący już bezpośredniego pokrycia w towarze - możliwy do drukowania zgodnie z potrzebami poszczególnych gospodarek (w uproszczeniu)."

[596] "Zarabianie sumarycznie zawsze odbywa się kosztem biedniejszych od siebie. Dwie osoby z równym poziomem bogactwa nie są w stanie w ujęciu statystycznym na sobie nic zarobić - każda z nich posiada bowiem stan dóbr o takiej samej wartości (mają równy potencjał finansowo-energetyczny), i jeżeli wymienią się którymś ze swoich dóbr, to będą to dobra (statystycznie) o tej samej dla obu stron wartości.

Za to zawsze bogaty, dysponując wyższym potencjałem finansowo-energetycznym, dostarczy biednemu, w rachunku końcowym, większą wartość dóbr przynoszących bogatemu zarobek, niż od biednego przyjmie, co powoduje, że większy zysk bezwzględny zawsze pojawi się po stronie bogatego. To sprawia, że bogaci zawsze bogacą się kosztem biedniejszych od siebie, a nie na odwrót, a tempo ich bogacenia się jest zawsze wyższe od tempa bogacenia się biedniejszych. Proces ten odbywa się cały czas płynnie, przez co nie jest wcale łatwo zauważalny; można go dopiero zobaczyć w badaniach statystycznych czy w rankingach najbogatszych ludzi kraju, świata, itd.

Zarabianie na biedniejszych od siebie odbywa się na każdym poziomie posiadania, aż do tych najbiedniejszych, którzy nie mają już nikogo na kim mogliby zarobić - i wtedy do akcji wkracza państwo, wspierając w różnych formach najbiedniejszych (dotowane: szkolnictwo, służba zdrowia, opieka socjalna, itd.), czyni to jednak zabierając wcześniej tym "nieco bogatszym niż najbiedniejsi" część ich dochodu (podatki, składki na świadczenia społeczne). Równocześnie grupa bogatych i najbogatszych bardzo często unika płacenia podatków wynajdując różne sposoby ich niepłacenia (fundusze, fundacje, pozorne zmiany zamieszkania na miejsca świata z niskim opodatkowaniem, itd., itp.).

To więc sami ci, którzy dali już na sobie zarobić bogatym, muszą poprzez swoje podatki utrzymywać najbiedniejszych, jak i całą infrastrukturę państwa, z której przecież korzystają również i ci bogaci. W tym czasie bogaci obracają coraz większą kwotą niezapłaconych społeczeństwu podatków, jeszcze dynamiczniej się bogacąc. Z kolei, w tym samym momencie, państwa utrzymujące całe rzesze urzędników pośredniczących w dzieleniu pieniędzy uczciwych podatników, zapożyczają się, bo pieniędzy jest za mało aby wszystkich opłacić według ich potrzeb i oczekiwań; a czynią to obciążając długiem publicznym przyszłe pokolenia obywateli, w nadziei, że... "kiedyś będzie lepiej"."

[597] "Zwiększanie wydajności pracy (innowacyjność, wynalazki, większe wymagania wobec swoich pracowników, efektywniejsze zarządzanie) służy osiąganiu przewagi konkurencyjnej jednostek silniejszych ekonomicznie nad jednostkami słabszymi, które nie są w stanie wytworzyć już danego dobra w tak dużej ilości i w tak niskiej cenie.

Zwiększanie wydajności pracy powoduje zubożanie mas społecznych poprzez przejmowanie ich naturalnego potencjału produkcyjnego (wytwarzania swoją pracą swojego dochodu) przez bogacące się w tym momencie jednostki inicjujące i kontrolujące wzrost wydajności pracy. W skali makro doskonale to widać na przykładzie największych gospodarek świata bogacących się (sumarycznie, po zbilansowaniu wymiany handlowej) kosztem innych, biedniejszych obszarów świata.

Masy społeczne otrzymują jednak w zamian, wynikającą z szybszego rozwoju cywilizacyjnego, poprawę warunków swojego życia. Patrząc z dzisiejszej perspektywy trudno jest nie docenić przynajmniej części efektów zwiększania wydajności pracy, np.: elektryfikacja, sprzęty AGD, lekarstwa, środki masowego przekazu i komunikacji, komputery, internet, itd."

[KONSUMPCJONIZM, A DŁUG]

(...)

[610] "Konsumpcjonizm we współczesnym systemie finansowo-kapitalistycznym świata służy niby ożywianiu gospodarki (i tak jest "sprzedawany" światu przez jego popularyzatorów, jako ten "dobry", skoro "ożywiający"), ale ożywianie gospodarki, służąc zyskiwaniu przewagi jednych nad drugimi, służy we współczesnej piramidzie ekonomii ostatecznie wyłącznie kreowaniu długu. Dług kreowany jest w sposób przemyślany i systemowy, spływając od sterujących procesem światowego długu - najwyższych bankierów, na poszczególne centralne banki narodowe, a następnie banki komercyjne (w uproszczeniu). Celem kreacji długu nie jest chęć jednorazowego zarobienia na dłużniku, co zamiar długoterminowego (stałego) uzależnienia dłużnika od siebie. Im dług jest wyższy, tym trudniej go spłacić, niezbędne są więc kolejne pożyczone środki, powiększając pętlę uzależnienia. Uzależnienie takie daje władzę nad decyzjami dłużnika. Sterujący kreowaniem długu i jego obsługą - osoby stojące na szczycie łańcucha finansowo-ekonomicznej chciwości świata - ma zagwarantowaną w pewnym momencie nieograniczoną kontrolę nad pożyczkobiorcą: nad całymi państwami, społeczeństwami, nad ich gospodarkami, mediami, szkolnictwem, opinią publiczną, nad kształtowaniem postaw i preferencji wyborczych, światopoglądów, itd., itp."
[611] "Zadłużenie świata cywilizacji ludzkiej nigdy nie było tak gigantyczne jak obecnie. Każdy z ok. 7.400.000.000 mieszkańców Ziemi jest dziś winien komuś średnio ok. 30.000 USD! Można zadać pytanie: komu? Skąd jednak wzięły się takie gigantyczne kwoty?! Przecież najpierw, aby pojawił się pieniądz do pożyczenia, Wartość tego pieniądza musiałaby zostać wytworzona, kto więc i kiedy zarobił takie kosmiczne kwoty, aby następnie je móc pożyczać? I tu dochodzimy do sedna... Otóż współczesny dług świata jest generowany przez bankierów sztucznie - nieistniejącym pieniądzem (nie mającym praktycznie {średnio jedynie ok. 10%} pokrycia w wytworzonej wcześniej przez człowieka Wartości). Współczesna kreacja długu bazuje na tak zwanej rezerwie cząstkowej, pozwalając na obracanie przez banki wielokrotnością wysokości wkładów depozytariuszy. Każdy pieniądz wpłacony przez klienta do banku nawet na chwilę, jest przez bank, w skali świata, w każdej sekundzie wielokrotnie obracany (pożyczany), generując tym olbrzymią podaż pieniądza (światowe przepływy finansowe wynikające z finansowego ruchu pieniądza są nawet kilkadziesiąt razy wyższe od obrotów światowego handlu). Aby zarobić, należy więc jedynie znaleźć chętnego na kredyt - na zakup telefonu, telewizora, samochodu, domu czy nowej linii produkcyjnej. Całe gospodarki z kolei, aby być w stanie skutecznie konkurować z innymi gospodarkami, zmuszone są inwestować środki większe. Pożyczają więc pieniądze od instytucji (banków) ponadnarodowych. Im większe są to środki, tym większe wymagania instytucje te stawiają, sterując światową gospodarką i polityką według swojego planu."

[CO POWINNIŚMY ZMIENIAĆ]

[628] "Należy wskazać kilka najważniejszych postulatów w sferze ekonomii oraz obszarów z nią związanych, mających służyć ochronie życia człowieka blisko naturalnej równowagi świata. Część z nich jest już realizowana przez poszczególne społeczności świata, część jednak nie jest.

  • Należy wzbudzać w społeczeństwach wyższą świadomość negatywnych aspektów kultu posiadania materialnego oraz szkodliwości konsumpcjonizmu. (...) Kapitalistyczne zwiększanie wydajności pracy - pasożytniczy, pionowy drenaż energii społecznej - zmusza dzisiaj obydwojga rodziców do pełnoetatowej pracy najemnej w celu zabezpieczenia egzystencji rodziny. Niszczy to naturalne wartości świata człowieka - siłę podstawowej komórki społecznej, jaką jest rodzina i posiadanie przez nią odpowiedniej dla potrzeby zachowania gatunku liczby potomstwa.
  • (...)
  • Należy dążyć do rozbudowywania poziomych struktur własności, w tym wspólnot i spółdzielni, wspierając możliwość wzbogacania się całego społeczeństwa, a nie głównie jednostek "wybranych" - współczesnych kapitalistów - którzy chcą, lub z uwagi na silną konkurencję rynkową, "muszą" wykorzystywać innych.
  • Należy zwiększać świadomość ludzi w zakresie konieczności kupowania towarów/usług produkowanych/oferowanych lokalnie, wspierając tym samym własne otoczenie i pomagając zachowywać odpowiednią równowagę środowiska życia swojego i swoich bliskich.
  • Należy wycofywać się z modelu gospodarek opartych na rezerwie cząstkowej - gospodarek spekulacyjnych, mało stabilnych i dlatego bardzo niebezpiecznych dla równowagi i stabilności świata, wracając do systemów opartych na rzeczywistej i realnie/naturalnie wycenionej wartości obszaru wymiany dóbr. (Patrz również: Islam. Bankowość islamska [805-808]).
  • Należy dążyć stopniowo i w sposób wyważony do zmniejszania światowego wymiaru czasu pracy dla pracowników najemnych do wymiaru optymalnego dla pracownika: 32 godzin tygodniowo. (...) Pracownik w każdym miejscu świata powinien więcej czasu poświęcać swojej rodzinie i dzieciom, życiu towarzyskiemu oraz swojemu hobby, celebrując ziemskie istnienie otrzymane od Stwórcy, niż pracować dla tak zwanego "wzrostu tempa rozwoju gospodarczego", służącego przede wszystkim właścicielom współczesnych "środków produkcji" silnie kumulujących potencjał finansowo-energetyczny wspólnej przestrzeni życia człowieka.
  • Należy zwiększać poziom edukacji społeczeństw świata, zwiększając jej zakres - nie tylko sama "nauka czytania i pisania", a nauka samodzielnego myślenia, umożliwiającego identyfikację i rozumienie procesów rządzących współczesnym światem. Edukacja do 15 roku życia powinna być obowiązkowa, a co najmniej do 18 roku życia powinna być bezpłatna (szkoła średnia). Edukacja powinna być również dostępna dla osób dorosłych w postaci, np. programów medialnych (telewizja, radio, internet) czy, symbolicznie płatnych, tzw. "uniwersytetów trzeciego wieku".
  • (...)
  • Należy stopniowo dążyć do ograniczania przyrostu naturalnego w skali całego świata, jako mogącego wywołać w przyszłości niebezpieczne dla równowagi i bezpieczeństwa świata skutki. W dobie promowanego również przez Kościół Radości ISTNIENIA wyrównywania poziomu życia społeczeństw, znika wcześniejsza potrzeba posiadania większej ilości potomstwa, które miałoby zapewnić rodzicom utrzymanie na starość. Również postęp medycyny i brak wojen umożliwia przeżycie większej liczby jednostek, czyniąc potrzebę posiadania dużej ilości dzieci coraz mniej uzasadnioną. Optymalnym w skali świata modelem rodziny promowanym przez Kościół Radości ISTNIENIA jest: 2+2,5 - czyli szczęśliwa i radosna swoim życiem gromadka w składzie: dwoje rodziców oraz dwoje do troje dzieci."