O NAS

O Kościele Radości ISTNIENIA

Padają dość często pytania: "A dlaczego właśnie kościół? Czy nie wystarczyłaby jedynie filozofia? Przecież temin 'Kościół' ludziom otwartym i światłym kojarzy się dzisiaj nie najlepiej, pejoratywnie, jako synomim zabobonu, wstecznictwa, skostniałości i wielu jeszcze tam innych... Może 'związek wyznaniowy' by już wystarczył?".

Odpowiedź brzmi: Otóż nie, drodzy współZiemianie. Wybraliśmy termin "Kościół", ponieważ:

  • Po pierwsze - nie mamy nigdy zamiaru iść "na łatwiznę".
  • Po drugie - chcemy nasze idee przeciwstawić bezpośrednio i w sposób otwarty największym dzisiaj religiom świata - a największą organizacją największej religii świata jest dziś KOŚCIÓŁ Rzymskokatolicki. Stańmy więc do porównania idei jako Kościół z Kościołem. Zmierzmy się na jednej płaszczyźnie odniesień.
  • Po trzecie - żadna religia nie ma prawa zagarniania Boga dla siebie i używania na zasadzie wyłączności terminu 'Kościół'. Termin ten jest terminem jak najbardziej pozytywnym, został jedynie zbrukany (używając pojęcia perskiej religii zaratusztranizmu) nieczystymi intencjami i działaniami kleru chrzecijańskiego w trakcie wielowiekowej historii Kościoła chrześcijańskiego i rzymskokatolickiego.
  • Po czwarte - do całościowej realizacji idei filozofii Ra'i musi istnieć w dzisiejszym i przyszłym świecie globalnego istnienia jedna scentralizowana struktura, choćby jedynie zrzeszająca, ale jednak koordynująca działania struktur współpracujących. Bez tego wszystko szybko stanie się rozmyte i straci swą ideową i dosłowną wyrazistość - jak hinduizm, buddyzm czy również chrześcijaństwo protestanckie, podzielone na niezliczoną liczbę odłamów, wyznań, szkół, kościołów czy sekt. A nie o to nam chodzi. Struktury rozmyte zawsze w globalnym świecie przegrają starcie z globalnie zorganizowanym kapitalizmem. Chcemy, by Kościół Radości ISTNIENIA mógł kiedyś w imieniu wszystkich ludzi hamować i równoważyć zapędy kapitalistycznych grup chcących rządzić wspólnym światem człowieka. By był partnerem dla graczy globalnych.


Kościół Radości ISTNIENIA to nowoczesna, nowa, holistyczna inicjatywa filozoficzno-religijno-społeczna z Polski. Kościół RI jest jeszcze wciąż przede wszystkim IDEĄ. Jesteśmy dopiero na początku drogi; wszystkie działania wymagają pracy, czasu i pieniędzy. A tego wszystkiego niestety brakuje. Stąd też niewątpliwie potrzebujemy Ciebie! - Twojego zaangażowania w realizację wspólnych idei.

Jesteśmy obecnie niewielką jeszcze grupką ludzi, którą łączy podobne zdanie i opinie na tematy dotyczące świata i człowieka oraz stosunku Stwórcy do naszego dzieła stworzenia, w tym do nas - do ludzi. Z racji odległości geograficznej nie mamy póki co możliwości organizacji regularnych spotkań. Część z nas jest więc obecna w Kościele duchem, myślą oraz codziennym istnieniem w filozofii Radości Istnienia. Kościół nie posiada jeszcze osobowości prawnej - nie jest zarejestrowany jeszcze w rejestrze MSWiA (potrzeba do tego 100 osób).

Pamiętaj! - Kościół Radości ISTNIENIA to nie tylko wspólnota zorganizowana, mająca się spotykać fizycznie na religijnych spotkaniach. Kościół Radości ISTNIENIA to także coś więcej: to również luźna, niesformalizowana i niezobowiązująca do niczego wspólnota filozoficzna, wspólnota podobnego odbierania rzeczywistości świata, myśli, opinii, wspólnota ponadmaterialnego współistnienia.

Dlatego możesz dołączyć do nas fizycznie, możesz również jednak z nami jedynie sympatyzować - nic w życiu nie trzeba robić na siłę. Choć z drugiej strony życie jest przecież bardzo krótkie...

Twórcą Kościoła Radości ISTNIENIA jest Piotr June (Peter June). Piotr, jak sam mówi o sobie, od dziecka zawsze czuł, że z religią, w której wyrastał w Polsce (Kościół Rzymskokatolicki), coś było/jest "nie tak".

Piotr urodził się jeszcze przed Gierkiem (to znaczy w sumie po, ale przed sukcesem "dobrobytu" lat 70-tych XXw.), w rodzinie jak to się mówiło - inteligenckiej, w I jej pokoleniu po przodkach robotniczo-chłopskich. Chodził regularnie z rodzicami do Kościoła, co niedzielę rano polerował lakierki na błysk i zawsze miał przygotowaną monetę. Jednym słowem - dobry zadatek na Polaka-katolika.

Chrztu (6 miesiąc życia) mimo najlepszych chęci, nie pamięta. I komunię (8,5 rok życia) pamięta przede wszystkim ze wstydu wynikającego z konieczności ubrania "babskich" białych rękawiczek oraz z tego, że podczas rytualnej spowiedzi musiał wymyślić na siłę jakieś "grzechy", by nie sprawić przykrości księdzu. Ogólnie porażka - ale przynajmniej prezenty wyrównały wówczas choć trochę wstyd i stratę moralną.

Na religię do kościoła (dobrowolną) chodził Piotr po I komunii w nowym roku szkolnym jeszcze 2 miesiące, dopóki zgorzkniała zakonnica prowadząca zajęcia (może stara panna?) nie poinformowała go, że za każdą nieobecność na zajęciach otrzyma ocenę 2 (niedostateczną - wówczas najniższą), a 3 takie oceny uniemożliwią zaliczenie roku. Jako, że Piotr miał już właśnie 3 nieobecności (choroba), to w swojej kalkulacji stwierdził, że nie ma co chodzić na te nudne lekcje, skoro i tak przecież nie zda. A w dodatku baby jagi zakonnicy, wszyscy się bali...

Minęły lata, Piotr stał się młodzieńcem. Potrzebował odpowiedzi na pojawiające się w jego głowie pytania, ale nie umiał nigdzie odpowiedzi znaleźć. W wieku 16 lat postanowił wrócić na lekcje religii by czegoś się dowiedzieć tak już 'na serio' o Bogu i religii. Przystąpił nawet z własnej woli do spóźnionego o 2 lata bierzmowania. Grał głośno na gitarze, jeszcze głośniej śpiewał, cieszył się z kontaktu z Bogiem, z Jezusem i całym jego ziemskim XX wiecznym przedsiębiorstwem...

Na lekcji religii był jedyną osobą, której zależało, by usłyszeć co ksiądz ma do powiedzenia. Reszta nastolatków była tam, jak mówi, chyba za karę: przeszkadzała, przekrzykiwała się, wychodziła z ławek, latały przedmioty... Ksiądz całkowicie nie umiał nad tym harmidrem zapanować, a później już przestał nawet próbować. Księdza Piotr pamięta jako przyjaznego, dobrego i prawego człowieka.

Piotr nigdy nie umiał otrzymać odpowiedzi na zadawane przez siebie pytania dotyczące Boga, religii, wiary. Każda odpowiedź, którą dostawał nie była pełna - nie była więc dla niego obiektywnie prawdziwa i satysfakcjonująca.

Przez kolejne lata Piotr podróżował po świecie, poznał różne kultury, tradycje i religie. To jednak, co spowodowało przełom w jego widzeniu świata, to pierwszy lot samolotem. Piotr w wieku 21 lat uświadomił sobie nagle, że... Ziemia nie jest płaska! Mimo, że było to jak "odkrycie Ameryki" 500 lat po Kolumbie, to dla Piotra był to kamień milowy w jego postrzeganiu świata. Jak twierdzi, zrozumiał bowiem, że nic nie jest takie, jakie się wydaje. Wystarczy po prostu spojrzeć na coś szerzej, "z góry", i nagle to coś staje się czymś innym. Posiada "kolejny etap".

Później, na ponad 20 lat Piotr owinął się kokonem codzienności, pojawiła się rodzina i inne priorytety... Po latach, w 2014r., życie sprawiło jednak (a i nie można wykluczyć, że Ktoś zainterweniował z góry), że Piotr zebrał się by wyrwać się ze szponów dotychczasowego "Matrixu istnienia" i zostawić po sobie coś wymiernego dla innych. Przez 9 miesięcy spisywał swoje przemyślenia dotyczące Boga, świata i człowieka i nadał im nazwę: Manifest Kościoła Radości, kładąc równocześnie fundamenty pod tworzenie Kościoła Radości.

Oto co Piotr napisał w Manifeście o sobie:

"Peter June - należę do pokolenia cywilizacji człowieka ukształtowanego na przełomie XX i XXI w. przez świat Zachodu, wyrosłej na gruncie chrześcijaństwa. Pochodzę z Europy Środkowej, z Polski - kraju, w którym przez co najmniej 1000 ostatnich lat ciągle przewijały się wojny, i który był rozszarpywany ze wszystkich stron przez sąsiednie narody braci w wierze - innych chrześcijan - na zmianę z innymi religiami totalitaryzmu w postaci: nazizmu (Hitler) i komunizmu (Stalin). Przez ostatnich 200 lat z niedługą przerwą, do 1989 roku, mój kraj nie posiadał niepodległości. Uzyskana pokojowo wolność - i państwowa, i osobista - każe mi w pełni doceniać jej wartość. To powoduje, że czuję się w szczerze głębokim obowiązku przekazać idee wolności i radości z niekrępowanego przez nikogo odbioru świata tym, dla których idee te mogą być bliskie, czyli - czego jestem pewien - wszystkim, jak ja, jednostkom ludzkim świata i tworzonym przez nich wszystkim społeczeństwom i narodom."

oraz: "Pytasz o mój patriotyzm? Jestem obywatelem dzieła stworzenia".

Poproszony o wybranie tutaj jednej sentencji z zamieszczonych na początku Manifestu, po chwili namysłu wskazał następującą:

"Dzisiaj jest uczniem wczoraj" Thomas Fuller (1654-1734) Gnomologia: Adagies and Proverbs, 5153

Mimo, że Kościół Radości to w fundamencie przede wszystkim Piotr, to nie lubi się on "afiszować" i woli raczej pozostać w cieniu. Śmiało jednak idziemy za ideami Piotra (za naszymi już ideami), bo są naprawdę spójne i mają, jak nic dotąd wokół nas, głęboki, całościowy sens. Piotr otworzył nam oczy na wiele spraw, których do tej pory nie dostrzegaliśmy. Yom, dzięki Piotrze! Bóg Ci szczerze zapłać! Świat dopiero teraz zaczyna nabierać sensu.

W 2018r. wspólnie podjęliśmy decyzję o uściśleniu nazwy Kościoła Radości (The Church of Joy) poprzez jej niewielką zmianę na Kościół Radości ISTNIENIA (The Church of The Joy OF EXISTENCE).