11 PRZEKAZAŃ Kościoła Radości ISTNIENIA

11 Przekazań z komentarzami

Przekazanie X   <<<

Przekazanie XI

Prawdziwą radość istnienia znajdziesz dopiero w dzieleniu się sobą ze światem, odnajdziesz ją w oczach innych. Jedność istnienia naszego świata sprawia, że pomagając innym, pomagamy sobie.

Jedność świata sprawia, że w naszym obszarze istnienia interakcja z innymi ludźmi jest nam niezbędna tak do samego istnienia (przetrwanie i rozwój), jak i do odczuwania naszej indywidualnej naturalnej satysfakcji istnienia. Żyjąc w grupie, każde nasze działanie nabiera dla nas samych większego sensu dopiero wtedy, gdy znajduje jakieś uznanie w oczach innych. Również też dlatego najwięcej radości życia daje człowiekowi robienie czegoś, co może zostać docenione przez innych [M629].

Zdecydowanie powinniśmy dzielić się ze światem bliźnich wszystkim co sobą stanowimy, całym potencjałem swoich użyteczności: uśmiechem, dobrą energią, miłym słowem, potrzebną komuś rozmową, czasem wysłuchaniem, przyjaźnią, doświadczeniem życiowym, zawodowym, specjalistyczną wiedzą, charytatywnie wykonywaną pracą dla osób w potrzebie, czy wymiernym wsparciem finansowym tych, którzy wsparcia potrzebują.

[M631]: "Dzielenie się z innymi jest procesem odwrotnym do brania i pomnażania, dającym znacznie więcej radości; jest procesem, w którym to my dajemy innym to czego potrzebują. I to w większości wyłącznie przecież my sami decydujemy komu i co chcemy dać. Dawanie siebie innym jest mnożeniem radości - zarówno dajemy radość innym z otrzymania czegoś od nas, jak i sami radość otrzymujemy widząc, jak inni stają się dzięki nam szczęśliwsi".

[M633]: " (...) Każde dzielenie się z innymi swoją radością powoduje mnożenie radości i sprawia, że i świat, i życie stają się piękniejsze i głębsze".

Mimo, że często chcemy uważać inaczej (próbując chyba bronić "swojego" terytorium i przestrzeni wyboru, swojej niezależności czy dumy), to dzielenie się sobą ze światem jest potrzebne przede wszystkim nam samym - tak właśnie mechanizm społecznej interakcji człowieka został przez Boga skonstruowany. Dlatego też absolutnie nie powinniśmy się tego mechanizmu wstydzić czy chcieć go jakoś kwestionować, a raczej skupić się na efektach, które może nam dawać. Powinniśmy się świadomie głęboko zanurzyć w idei współistnienia i wspierania innych oraz zacząć ją traktować jako swoje naturalne środowisko życia, jako standard swego istnienia. Tylko świadomie i obficie dzieląc się sobą z innymi (co jednak ważne: mądrze), możemy doświadczać pełni naturalnej Radości swego istnienia. Fakt ten sprawia, że Kościół Radości ISTNIENIA z idei pomagania i dzielenia się z innymi czyni podstawową i najważniejszą ideę swojej filozofii oraz swojego praktycznego działania.

Pomagając innym, pomagamy sobie - jak wskazano powyżej, nie jest to żaden slogan, a naturalny mechanizm nadany gatunkowi ludzkiemu przez Stwórcę. W filozofii Ra'i punktem centralnym istnienia jest człowiek w pierwszej osobie liczby pojedynczej - czyli JA. Posiadanie świadomości "Ja" jest niezbędne do dalszej obserwacji i nazywania świata, ponieważ "Ja" jest zakotwiczeniem naszego istnienia. Nie można chcieć nazywać świata z perspektywy pierwotnie innej niż własnego "Ja", bo zawsze będzie to działanie niewymierne, a uzyskany wynik, zawsze fałszywy.

[M649]: " (...) Źródłem Radości jest nasze subiektywne odczuwanie świata Boga. Radość więc, zgodnie z zamiarem Stwórcy powstaje najpierw w nas samych - moje życie, mój świat, moja rodzina, moja wartość, moja radość - a dopiero później możemy naszą radością i naszą energią dzielić się z innymi. Bez siły bijącej z nas jako jednostek, nie byłoby żadnych szans na mówienie o sile rodziny/ wspólnoty/ społeczeństwa. Równocześnie Bóg tak zaprojektował człowieka, aby radość i energię działania człowiek mógł czerpać dopiero ze współistnienia z innymi".

Kościół Radości ISTNIENIA naucza: 1. najpierw JA, 2. następnie zaraz TY, jako mój brat/siostra w istnieniu, 3. następnie reszta świata, rozumiana jednak jako wspólna dla nas wszystkich, bezcenna wartość - jako z jednej strony kontekst, a z drugiej strony, dopełnienie sensu naszego istnienia.

Przypowieść "o Janie nieboraku, co Boga obraził": "Bóg powołał kiedyś Jana do istnienia, urodził się mały Jaś. Po pewnym czasie, siłą rzeczy, duży już Jan zdaje swoje życie Bogu, a Stwórca go pyta: 'Janie, powiedz mi jak przeżyłeś swoje cudowne życie, które ci dałem?' Jan odpowiada: 'Panie Boże, nie miałem praktycznie czasu by żyć! Ledwie dałem radę: nie jadłem, nie piłem, nie ubierałem się i nie spałem, nawet dzieci nie zdążyłem mieć, bo wszystko co robiłem, robiłem dla innych, dla ich dobra. Dodatkowo oczywiście cały czas się też umartwiałem i ciągle zmawiałem do Ciebie pacierze.' Bóg na to zesrożył się: 'Janie, niestety nie tylko mnie zawiodłeś, ale i obraziłeś, tracąc życie, które ci dałem, na kiepską próbę zmieniania mojego dzieła. Do tego jeszcze chciałeś mi się naiwnie swoim dewotyzmem przypodobać! Ale jestem przecież Bogiem! Czyż nie przyszło ci do głowy mizerny ignorancie, że świat jest taki jaki jest wyłącznie dlatego, że to Ja decyduję o tym jaki ma być? Gdybym chciał, by wasz świat był sterylnym i nudnym Rajem, w którym każdy z was ma swoją rajską gablotkę, to bym Raj ten w jednej chwili stworzył i wszystkich ludzi w nim umieścił, a nie męczył bym się kilka dni nad stworzeniem dla was tak różnorodnego i pięknego - ba, tak cudownego świata! Stworzyłem cię jako Jana, a nie jako cały Wszechświat, widać jednak przez kilkadziesiąt lat tego nie zrozumiałeś. Może dam ci kiedyś jeszcze raz szansę, ale póki co, idziesz na wieczność w odstawkę. Nigdy już nie będziesz mnie obrażał!'"

Warto zauważyć, że również to podejście odróżnia filozofię Ra'i od największej dziś religii świata - chrześcijaństwa. Chrześcijaństwo opiera całą swą filozofię istnienia człowieka na tym, co zapisano 30-80 lat po śmierci nauczyciela Jezusa na temat jego nauk o człowieku, świecie i Bogu [M697-705; M342-345]. (Nauki te jednak najpierw przez słuchających musiały zostać zrozumiane, potem zapamiętane, następnie przekazywane sobie ustnie, aby dopiero w końcu, w drugim i kolejnych pokoleniach, zostać spisane, a dodatkowo jeszcze dwukrotnie przetłumaczone, zanim trafiły do kanonu Biblii. Nie ma więc możliwości, by taki zapis oddawał wiarygodnie nie tylko wypowiadane słowa tego charyzmatycznego nauczyciela, ale by był w stanie oddać całościowo sens jego nauczania [M914-920; M942; M882-898]).

W oparciu o te zapisy, po kilku wiekach od śmierci Jezusa, kościół chrześcijański skonstruował filozofię, w której to najważniejsze dla człowieka (oprócz przestrzegania Dekalogu) powinno być przede wszystkim dobro bliźniego, poświęcenie dla niego, w tym wybaczanie mu wszelkich niegodziwości, połączone z równoczesną modlitwą do Boga, by ten mu też raczył wybaczyć, bo pewnie bliźni nie wiedział co czyni [M686]. Oczywiście chrześcijanin nie powinien tego robić ze strachu przed karą ognistego piekła, którą Jezus ponoć również straszył, a jedynie z własnego wyboru... Jednym zdaniem - człowiek powinien starać się naśladować w życiu Jezusa Chrystusa, który poświęcił swoje życie umierając na krzyżu dla dobra innych. Może i piękna teoria, tyle że w codziennym życiu kompletnie nie zrozumiała dla zdecydowanej większości wiernych, bo całkowicie rozłączna z praktyką życia gatunku ludzkiego. (Między innymi stąd też główny Kościół chrześcijaństwa musiał w 1000 lat po śmierci Jezusa wprowadzić do swojej religii poprawkę w postaci tak zwanego "czyśćca", bowiem nie było praktycznie nikogo, kto kwalifikowałby się do Nieba...)

Najpierw ty, potem ja? Jeżeli bez refleksji i bez zrozumienia, to... bez sensu. Dlatego też przykra w przypadku chrześcijaństwa jest powierzchowność wyznawania tej religii przez zdecydowaną większość wiernych. Jeżeli padnie pytanie: "a dlaczego właściwie mamy pomagać innym?", to "chrześcijańska" odpowiedź prawie zawsze zabrzmi tak samo: "bo Bóg Jezus nakazał, że mamy miłować innych, więc trzeba tak czynić. Tak przecież napisano w Piśmie"... Podobnie zresztą odpowie i muzułmanin, że to Allah, również w Piśmie, nakazuje się dzielić z innymi, więc jałmużnę dać trzeba... A i hindus przecież słowa Boga łatwo nie zlekceważy...
Hmm, no tak, faktycznie, z Bogiem się nie dyskutuje.

Przekazanie X   <<<